sobota, 21 grudnia 2013

Eight.

ALEXA

Usiadłam na krześle biurowym gdy połowa mojego umysłu skupiona była na pracy. Przeskanowałam papiery i zweryfikowałam projekt tak szybko jak tylko mogłam. Chciałam już to skończyć, by zjeść lunch, uczestniczyć w spotkaniach i pójść do domu, ale połowa mojego mózgu nie pracowała prawidłowo i szczerze, to już przyprawiało mnie o zawroty głowy.
Prawdopodobnie powinnam przestać myśleć o naszym 'prawie seksie'. Muszę przyznać, że chciałam więcej, ale nie było mowy, bym zrobiła to, czego on chciał. Faktycznie, nie dał mi tego czego chciałam na pierwszym miejscu. Miał nie otrzymać wynagrodzenia.
Nie rozumiałam, dlaczego musiał to zrobić. Rozumiem, nie miał dziewczyny? Wierze, że to była Selena Gomez. Musiałam ją raz spotkać. Była śliczna, elegancka, miła, ale...- sekunda. Dlaczego ja ją opisuję? Nie ważne, mniejsza o to. Wiem, że myślał, że byłam zazdrosna.
Proszę, Alexa Hudson nigdy nie jest zazdrosna.
Zadzwonił telefon, powodując, że lekko podskoczyłam. Położyłam rękę na czole i westchnęłam. Słuchałam dźwięku telefonu wahając się, czy powinnam go odebrać, czy nie. Jęknęłam i odebrałam.
-Panno Hudson, ktoś chce z panią rozmawiać.- usłyszałam głos Charlene.
- Kto?- zapytałam zastanawiając się kto to może być. Nie spodziewałam się nikogo. No, może oprócz Justina, bo powiedziałam mu, że może wchodzić bez pytania.
- Powiedział, że nazywa się Ryan Butler.- odpowiedziała.
Moje usta lekko się rozchyliły i przetarłam czoło.
-Dobrze.- powiedziałam- Wpuść go.
- Oczywiście.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Ryana stojącego w drzwiach z uśmiechem na twarzy. Miałam ochotę wstać, rzucić się na niego, przytulić i powiedzieć, że strasznie tęskniłam. Nie zasłużył, by go tak traktować, tak traktowałam Justina. Był prawdziwym przyjacielem w przeciwieństwie to Justina. Justin to dupek.
Wtedy uświadomiłam sobie, że jestem Alexa Huston, nie Alex Hudson. Ona umarła. I nic nie mogłam na to poradzić.
Po tym jak zamknął za sobą drzwi, szybko wstałam i zaatakowałam go przytulasem. Na początku się lekko cofnął, lecz po chwili odwzajemnił uścisk. Płakałam na jego ramieniu a on pocierał moje plecy uspokajając mnie. To było właśnie to czego chciałam z Justinem i ze mną kiedy wszedł do mojego biura, ale nie zasłużył sobie na to.
- Tęskniłam za tobą, Ryan.- wyszeptałam, dalej szlochając wtulona w niego i nie chciałam go puszczać.
Uspokoił mnie i pogładził po plecach.
- Ja też tęskniłem, Alex.
Powoli się odsunęłam i przygryzłam wargę. Potrząsnęłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
- Alexa.
- Jasne, Alexa.- skinął i też się uśmiechnął.
Skończyliśmy rozmawiać na kanapie o rzeczach, o które pytał mnie Ryan. Naprawdę cholernie za nim tęskniłam. Chciałam, by znów był moim najlepszym przyjacielem i żebyśmy robili rzeczy, którymi zajmowaliśmy się kiedyś. Nigdy nie pomyślałam o takich rzeczach jak zakochanie się w nim. To znaczy, on jest naprawdę przystojny. Laski w szkole na niego leciały, ale ja? Na prawdę, byłam jedynie jego przyjaciółką i on lubił mojego brata w ten sam sposób co mnie. Nigdy nie myślałam, że zakocham się w jednym z moich przyjaciół. Justin. Nie wiedziałam, że przyjechał. Byłam jak chłopak, gdy mieszkaliśmy w Kanadzie. Nie zgrywałam dziewczyny z marzeń mojej mamy.
Ale teraz, byłam kobietą. Tyle, że nigdy więcej nie będę Alex.
- Alexa, co się z tobą stało?- spytał Ryan wyglądając na zmartwionego- To znaczy, spójrz na siebie.-kontynuował mierząc mnie od góry do dołu- Wyglądasz zupełnie inaczej.
Skinęłam.
- To dlatego, że teraz jestem Alexa.- odpowiedziałam- Więc, co cie tu zatrzymało?
Westchnął.
- Justin...- potrząsnął głową- Wszystko mi powiedział. Jaka teraz jesteś dojrzała i wyglądasz naprawdę profesjonalnie. Powiedział mi też co stało się ubiegłej nocy.
- Proszę, nie mów mu tego, że płakałam na twoim ramieniu.- zachichotałam.
- Dlaczego?- zapytał.
- Spójrz, nie zasłużyłeś na to, bym cie traktowała w taki sposób, w jaki traktuje teraz Justina. Traktuje go jak śmiecia.-powiedziałam- Robię dokładnie odwrotnie niż wcześniejsza ja, Ryan. Chcę zemsty. Uwiodę go, będę z nim flirtować i robić wszystko, czego nie zrobiłaby Alex. Ona odeszła, umarła i chce rewanżu. Teraz, mam zamiar zrobić to dla niej.
___________________________________________

Hejka.
 Zgodnie z rozpiską dziś nowy rozdział.
Robi się coraz ciekawiej. :)

Następny rozdział jutro.


A no i jeszcze jedno.
Zastanawiam się nad zaprzestaniem tłumaczenia 'Hurt'.

To do jutra.:)


sobota, 14 grudnia 2013

Seven.

ALEXA

Kręciłam włosy lokówką, gdy mój telefon zawibrował. Chwyciłam go i spojrzałam na ekran. To był Justin. Wysłał mi swój adres. Muszę przyznać, że byłam podekscytowana. Po nałożeniu makijażu zdjęłam szlafrok i założyłam sukienkę. Wsunęłam na nogi czarne szpilki i ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Lekko się uśmiechnęłam i wzięłam torebkę wychodząc z apartamentu.
Zatrzymałam samochód przed pałacem, który wybudowano w jakimś sekretnym miejscu. Brama sama otworzyła się co sprawiło, że lekko uniosłam brwi. Wjechałam do środka i zaparkowałam na drodze. Wyłączyłam silnik i wzięłam torebkę leżącą obok mnie. Wychodząc  z auta zauważyłam piękną fontannę na środku dziedzińca. Światła pięknie wyglądały nocą. Zamknęłam samochód. Podeszłam do drzwi i zapukałam.
- Cześć.- powiedział Justin otwierając drzwi- Wiesz, że możesz użyć dzwonka?
- Nie chcę rozpraszać ludzi z twojej posiadłości.- zachichotałam.
Zaprosił mnie do środka i zamknął za mną drzwi.
- Co masz na myśli? Nikogo tu nie ma. Tylko ty i ja.
- Jak to?- zapytałam- Gdzie są twoi lokaje, pokojówki i inni?
- Ja, hmm, powiedziałem im, żeby odeszli tej nocy.- puścił mi oczko prowadząc do jadalni.
- Nie musiałeś tego robić.- powiedziałam siadając na krześle.
Usiadł na przeciwko mnie.
- Musiałem.
Posiłek był już na stole więc zaczęliśmy jeść. Nalał mi szampana i podziękowałam.
- Wznieśmy toast.- podniósł kieliszek i zaproponował toast.
- Za co?- zapytałam.
- Za ciebie i mnie...- ciągnął- W końcu nie widzieliśmy się przez 3 lata.
Spuściłam wzrok.
- Nie chcę wracać do przeszłości.- uśmiechnęłam się lekko.
- Oczywiście.- powiedział- Wypijmy za ciebie i mnie.Tego wieczoru.
Podniosłam kieliszek i nasze szkła się lekko zderzyły.
- Za mnie i ciebie tego wieczoru.- puściłam oczko- Może oprowadzisz mnie po swojej posiadłości, panie Bieber?
- Świetny pomysł, panno Hudson.
Oboje wstaliśmy i wzięliśmy nasze kieliszki i oprowadził mnie po domu. Pokazał mi sypialnie, kuchnię, domowe kino, pokój muzyczny i inne pomieszczenia. Starałam się unikać tematu przeszłości, ponieważ wiedziałam, że jako Alex Hudson spoliczkowałabym go. Jako Alexa Hudson nie zrobiłabym tego.
Natomiast starałam się unikać tego tematu. Byliśmy na drugim piętrze i pokazywał mi obrazy wiszące na ścianach.
Kiedy opowiadał i dziełach, wpatrując się w niego wzięłam łyka szampana.
- Dlaczego tak na mnie patrzysz, panno Hudson?- zapytał patrząc na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Ponieważ..- ciągnęłam- Chciałabym rozbić moje usta na twoich.- wyszeptałam mu do ucha.
Poszłam w kierunku innych obrazów z uśmiechem  na twarzy.
Poczułam jak ktoś łapie mnie w talii. Uśmiechnęłam się i obróciłam. Spojrzałam w jego zmysłowe oczy a on zabrał ode mnie kieliszek i postawił na stoliku obok. Przycisnął mnie do ściany i mogłam poczuć jak jego ciepły oddech uderzał w moje usta. Uwodzicielsko przygryzłam wargę i gwałtownie zaatakowałam jego usta. Brutalnie odwzajemnił pocałunek. Owinął moje nogi wokół jego pasa nie przerywając pocałunku. Jego ręce spoczywały na moich udach. Zszedł do lini mojej szczęki a potem szyi.
Zaniósł mnie do najbliższego pokoju. Otworzył drzwi nadal nie przerywając pocałunku i rzucił mnie na łóżko. Ściągnął swoją koszulę i całował moją szyję. Owinęłam nogi wokół jego pasa. Usiadł i powoli rozpiął zamek mojej sukienki odsłaniając koronkowy stanik bez ramiączek. Rzucił moją sukienkę i jęknął, gdy spojrzał na moje piersi.
Już zbliżał do nich swoje usta, gdy zatrzymałam jego wargi palcem.
-Nie teraz.- uwodzicielsko wyszeptałam do jego ucha.
Podniosłam sukienkę i ją ubrałam, po czym wyszłam z jego domu i opuściłam go z czystą przyjemnością.


________________________________________

jashdkhfsglkfgslksallvdl!!!
Było gorąco.:)
Nie będę się teraz rozpisywać, bo wszystko macie pod rozdziałem 6.
Jutro kolejny rozdział.

A może 2 nowe...:)


Six.

UWAGA!
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!


ALEXA

Miałam zamiar przenieść się do mojego nowego mieszkania. Wreszcie! Od zawsze chciałam, aby nadszedł dzień, w którym skończę 19 lat. Nie chciałam mieszkać z moim irytującym przyrodnim bratem. Chciałam mieszkać na swoim. Mam 19 lat. Uważałam, że jestem dorosła. Pracowałam jako redaktor naczelny znanego magazynu. Pieniądze, które zarabiałam były tylko dla mnie. Moja matka miała taką dobrą pracę jak ojczym. Nie chciałam, żeby ktoś zarabiał na mnie. Pracowałam sama dla siebie.
Kontynuowałam pisanie na komputerze skupiając się na swojej pracy. Wzięłam łyk wody czekając aż ktoś otworzy drzwi i zaprosi na lunch. Czekałam aż Charlene zadzwoni i powie, że pan Bieber chce ze mną rozmawiać, ponieważ się stęsknił i chce mnie przytulić tu i teraz.
Oparłam się o oparcie fotela, zamknęłam oczy i zrelaksowałam ciało. Zakręciłam fotelem w lewo i prawo odpychając się jedną nogą, a drugą położyłam w miejscu nad nogami. Miałam zamiar  obie położyć na biurku, kiedy zadzwonił telefon. Otworzyłam oczy i westchnęłam.
- Panno Hudson, pan Bieber jest na zewnątrz.- usłyszałam głos Charlene po odebraniu telefonu.
Na mojej twarzy pojawił się uśmieszek kiedy coś sobie przypomniałam'Rewanż, Alexa, rewanż'.
- Wpuść go.
- Dobrze.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Usłyszałam skrzypienie drzwi. Mój uśmiech się rozpromienił, gdy go zobaczyłam.
- Następnym razem mam go wpuścić bez dzwonienia, panno Hudson?- spytała Charlene.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Oczywiście.- odpowiedziałam- Może wchodzić kiedy tylko będzie chciał.- spojrzałam na Justina.
- Oczywiście.- powiedziałam zanim wyszła, zamknęła drzwi i zostawiła Justina i mnie samych.
Justin usiadł na krześle i spojrzał na mnie. Oblizał usta.
-Jesteś pewna, że mogę tu wchodzić bez pozwolenia?- zapytał
-Czemu nie? Możesz nawet wtargnąć jeśli chcesz.- wzruszyłam ramionami.
- Nawet jeśli jesteś zajęta?- zapytał- Wszyscy wiedzą jak bardzo kochasz swoją pracę.- powiedział.
- Kocham pracę,- przyznałam- ale ty przyszedłeś? Nie mogę nic zrobić, bo skupiam się na tobie.- uśmiechnęłam się lekko.
Zauważyłam, że też się uśmiechnął. Lekko się pochylił i uśmiechnął.
- Naprawdę?- zapytał niskim głosem, który brzmiał cholernie seksownie.- Przy okazji.-powiedział wstając- Może przyjdziesz do mojego domu i zjemy razem lunch?
Myślałam sekundę.
- Dzisiaj przeprowadzam się do mojego apartamentu...- zamilkłam- Może obiad?- zasugerowałam.
Stukał palcami w biurko.
- Idealnie.- powiedział.
- Więc.- wstałam- Do zobaczenia wieczorem?- spytałam.
- Tak.- powiedział znów tym niskim głosem- Do zobaczenia wieczorem.- puścił mi oczko, otworzył drzwi i opuścił mnie, a ja się uśmiechnęłam.
Sprawiał, że chciałam go pocałować i  chciałam, by przygwoździł mnie do ściany. Poczułam, jakbym chciała owinąć nogi wokół jego pasa i żeby całował moją szyję bez końca aż wreszcie rzuci mnie na łóżko lub kanapę i zacznie zrywać ze mnie ubrania.
Potrząsnęłam głową i wyrzuciłam wszystkie brudne myśli. Wow, nie mogłam uwierzyć, że prawie myślałam, że on mnie pokocha, ale szczerze... cholernie chciałam się kochać, dlatego nie mogłam doczekać się wieczora.
_______________________________________

Witajcie.
Na początku chciałam Was cholernie przeprosić za to, że tydzień temu ie dodałam żadnego rozdział. PRZEPRASZAM!
Już się tłumaczę. Otóż, miałam problemy z internetem. Co chwile traciłam połączenie. Miałam przetłumaczony prawie cały rozdział, ale wszystko skasowało mi się.
Wybaczcie.
A teraz ogłoszenia:
1.W ramach rekompensaty w ten weekend dodam 3 lub 4 rozdziały.
2. Dziś dodam rozdział 7.
3. Obawiam się, że rozdziały mogą pojawiać się z lekkim opóźnieniem. Teraz mam strasznie dużo nauki. Wiecie testy i te sprawy. No i do tego dochodzi moja mama, która dała mi kolejną karę. Postaram się jednak aby wszystko było jak do tej pory.
4. Jeśli macie jakieś pytania to wysyłam Was tu ====>ask.fm/heeheehehe:)

niedziela, 1 grudnia 2013

Five

JUSTIN

- Nie wiem co robić.- powiedziałem nerwowo. Patrzyłem w lustro i uniosłem brwi. 
Jakim cudem do cholery ona jest Alexą.? Jak ona zmieniła swój wygląd? Nie wygląda tak, jak wtedy, gdy byliśmy w Ontario. Była trochę otyła, miała rude włosy i była najzabawniejszą dziewczyną w szkole. Najgorsze było kurwa to, że była niesamowitą przyjaciółką. Gdzie ona teraz jest? Pracuje w tym budynku jako redaktor naczelny magazynu Billboard. Ale nie tylko. Wyglądała zupełnie inaczej. Jej włosy były brązowe. Miała to krągłe ciało, którego pragnie każdy facet. Ona była... najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem w całym moim życiu.
Co miałem teraz zrobić? Stanąć przed nią jak gdyby nic się nie wydarzyło, jakbym nic nie powiedział zanim wyjechałem z Kanady? Na pewno chciała skopać mi tyłek i upokorzyć przed swoimi współpracownikami, a oni napisaliby jebaną historyjkę o tym i puścili to w mediach. Byłem sfrustrowany. Nie wiedziałem co zrobić.
- Pogadaj z nią.- powiedział Ryan oparty o ścianę w toalecie.
Rzuciłem na niego chyba-sobie-żartujesz-spojrzeniem.
- Ona mnie zabije, Ryan.- powiedziałem nerwowo przeczesując włosy palcami.
- Justin...- ciągnął- Bro, posłuchaj mnie. To jest Alex. Była naszą najlepszą przyjaciółką od podstawówki. Wszyscy wiemy, a mówiąc 'wszyscy' dokładnie mam to na myśli: ty, ja, Chaz, moja mama i wszyscy ze Stratford, wiemy, że to naprawdę świetna dziewczyna. Jestem pewny, że ona nie chce robić niczego, co nas zrani. Cóż, z wyjątkiem ciebie. Nie wiem. Sory stary, ale złamałeś jej serce. Nie mam pojęcia co ona zrobi. Ale proszę, przeproś, dobrze? Rozumiesz co powiedziałem, Justin?
Westchnąłem i zamknąłem oczy. Nie wiedziałem co będzie gdy przed nią stanę. Wszystko co powiedział Ryan było prawdą. Zraniłem ją. Teraz, jeśli z nią pogadam pomyśli, że robię to, bo jest piękną kobietą. Nie miałem na myśli wszystkiego co jej wtedy powiedziałem, a zwłaszcza : 'Wyjeżdżam z Ontario i zapomnę o tobie.' Nie, brakowało mi jej. Czułem, jakbym chciał ją przytulić czy coś.
- Justin.- powiedział Ryan wyrywając mnie z zamyślenia. Uniósł brwi czekają na moją odpowiedź.
- Jasne.- skinąłem.
- Super. Teraz ogarnij się i wyjdź my z tego kibla. Bądź gotowy na rozmowę z nią.- poklepał mnie po plecach.
 Nie byłem pewny czy mogę to zrobić, ale cokolwiek. Miejmy to już za sobą.

ALEXA

Zebrałam wszystkie papiery położyłam po jednej stronie. Wzięłam długopis i notatnik, gdy usłyszałam telefon. Zacisnęłam pięść i odebrałam.
- Charlene?- spytałam spisując plany na tydzień.
- Przepraszam, panno Hudson, ale pan Bieber domaga się rozmowy z panią.- mówiła nerwowo, jakbym miała ją zwolnić za nie słuchanie co do niej mówię.- Proszę mnie nie zwalniać.
- Nie zrobię tego.- powiedziałam słysząc jak odetchnęła z ulgą. Myślałam przez minutę zanim odpowiedziałam.
-Jest dobrze Charlene. Wpuść go.- powiedziałam. Myślałam o tym zanim zadzwoniła Charlene. Chodzi mi o to, że on mógł przeprosić czy coś, ale ja nigdy nie byłabym tą 'Alex', którą znał. Jestem Alexa, kobieta, która chce rewanżu.
- Dobrze, ma'am*.- powiedziała- On jest z kimś. Wpuszczę ich, dobrze?
- N-nie. Tylko Justina.- powiedziałam.
- Oczywiście, ma'am.- powiedziała i rozłączyła się.
Po chwili drzwi otworzyły się. Stał w nich Justin z jedną ręką w kieszeni a drugą na klamce. Wyglądał na trochę zdenerwowanego, ale widziałam, że próbował to ukryć. Lekko się uśmiechnęłam, a on bardzo powoli uniósł kąciki ust. Boże, czułam, jakbym chciała go zaatakować... wielkim uściskiem. 
- Wejdź.- powiedziałam.
Zamknął drzwi i usiadł na krześle na przeciwko mojego.
- Długo się nie widzieliśmy.- powiedział.
-Wiem.- powiedziałam bawiąc się długopisem.- Cóż za niespodzianka.
- Tak. To jest... wyglądasz inaczej.- ciągnął- Teraz nie masz rudych włosów.
- Miło jest być brunetką i seksi.- uśmiechnęłam się.

_____________________________________________________________

Hejka. Od tego rozdziału właściwie zaczyna się akcja. 
To słodkie, że Justin jednak o niej nie zapomniał, ale i tak uważam, że jest skurwielem.:)
Ogłoszenia duszpasterskie:
1. Kolejny rozdział pojawi się w sobotę (7.12.) zgodnie z rozkładem.
2. Widzę, że niektórzy wstąpili na mojego aska i pytają. Jeśli macie pytanka to odsyłam Was tu ----> ask.fm/heeheehehe.
3. Proszę, komentujcie. Dla Was to chwilka, a dla mnie satysfakcja, że tłumacze to dla kogoś a nie dla samej siebie.


CZYTASZ====> KOMENTUJESZ!