sobota, 21 grudnia 2013

Eight.

ALEXA

Usiadłam na krześle biurowym gdy połowa mojego umysłu skupiona była na pracy. Przeskanowałam papiery i zweryfikowałam projekt tak szybko jak tylko mogłam. Chciałam już to skończyć, by zjeść lunch, uczestniczyć w spotkaniach i pójść do domu, ale połowa mojego mózgu nie pracowała prawidłowo i szczerze, to już przyprawiało mnie o zawroty głowy.
Prawdopodobnie powinnam przestać myśleć o naszym 'prawie seksie'. Muszę przyznać, że chciałam więcej, ale nie było mowy, bym zrobiła to, czego on chciał. Faktycznie, nie dał mi tego czego chciałam na pierwszym miejscu. Miał nie otrzymać wynagrodzenia.
Nie rozumiałam, dlaczego musiał to zrobić. Rozumiem, nie miał dziewczyny? Wierze, że to była Selena Gomez. Musiałam ją raz spotkać. Była śliczna, elegancka, miła, ale...- sekunda. Dlaczego ja ją opisuję? Nie ważne, mniejsza o to. Wiem, że myślał, że byłam zazdrosna.
Proszę, Alexa Hudson nigdy nie jest zazdrosna.
Zadzwonił telefon, powodując, że lekko podskoczyłam. Położyłam rękę na czole i westchnęłam. Słuchałam dźwięku telefonu wahając się, czy powinnam go odebrać, czy nie. Jęknęłam i odebrałam.
-Panno Hudson, ktoś chce z panią rozmawiać.- usłyszałam głos Charlene.
- Kto?- zapytałam zastanawiając się kto to może być. Nie spodziewałam się nikogo. No, może oprócz Justina, bo powiedziałam mu, że może wchodzić bez pytania.
- Powiedział, że nazywa się Ryan Butler.- odpowiedziała.
Moje usta lekko się rozchyliły i przetarłam czoło.
-Dobrze.- powiedziałam- Wpuść go.
- Oczywiście.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Ryana stojącego w drzwiach z uśmiechem na twarzy. Miałam ochotę wstać, rzucić się na niego, przytulić i powiedzieć, że strasznie tęskniłam. Nie zasłużył, by go tak traktować, tak traktowałam Justina. Był prawdziwym przyjacielem w przeciwieństwie to Justina. Justin to dupek.
Wtedy uświadomiłam sobie, że jestem Alexa Huston, nie Alex Hudson. Ona umarła. I nic nie mogłam na to poradzić.
Po tym jak zamknął za sobą drzwi, szybko wstałam i zaatakowałam go przytulasem. Na początku się lekko cofnął, lecz po chwili odwzajemnił uścisk. Płakałam na jego ramieniu a on pocierał moje plecy uspokajając mnie. To było właśnie to czego chciałam z Justinem i ze mną kiedy wszedł do mojego biura, ale nie zasłużył sobie na to.
- Tęskniłam za tobą, Ryan.- wyszeptałam, dalej szlochając wtulona w niego i nie chciałam go puszczać.
Uspokoił mnie i pogładził po plecach.
- Ja też tęskniłem, Alex.
Powoli się odsunęłam i przygryzłam wargę. Potrząsnęłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
- Alexa.
- Jasne, Alexa.- skinął i też się uśmiechnął.
Skończyliśmy rozmawiać na kanapie o rzeczach, o które pytał mnie Ryan. Naprawdę cholernie za nim tęskniłam. Chciałam, by znów był moim najlepszym przyjacielem i żebyśmy robili rzeczy, którymi zajmowaliśmy się kiedyś. Nigdy nie pomyślałam o takich rzeczach jak zakochanie się w nim. To znaczy, on jest naprawdę przystojny. Laski w szkole na niego leciały, ale ja? Na prawdę, byłam jedynie jego przyjaciółką i on lubił mojego brata w ten sam sposób co mnie. Nigdy nie myślałam, że zakocham się w jednym z moich przyjaciół. Justin. Nie wiedziałam, że przyjechał. Byłam jak chłopak, gdy mieszkaliśmy w Kanadzie. Nie zgrywałam dziewczyny z marzeń mojej mamy.
Ale teraz, byłam kobietą. Tyle, że nigdy więcej nie będę Alex.
- Alexa, co się z tobą stało?- spytał Ryan wyglądając na zmartwionego- To znaczy, spójrz na siebie.-kontynuował mierząc mnie od góry do dołu- Wyglądasz zupełnie inaczej.
Skinęłam.
- To dlatego, że teraz jestem Alexa.- odpowiedziałam- Więc, co cie tu zatrzymało?
Westchnął.
- Justin...- potrząsnął głową- Wszystko mi powiedział. Jaka teraz jesteś dojrzała i wyglądasz naprawdę profesjonalnie. Powiedział mi też co stało się ubiegłej nocy.
- Proszę, nie mów mu tego, że płakałam na twoim ramieniu.- zachichotałam.
- Dlaczego?- zapytał.
- Spójrz, nie zasłużyłeś na to, bym cie traktowała w taki sposób, w jaki traktuje teraz Justina. Traktuje go jak śmiecia.-powiedziałam- Robię dokładnie odwrotnie niż wcześniejsza ja, Ryan. Chcę zemsty. Uwiodę go, będę z nim flirtować i robić wszystko, czego nie zrobiłaby Alex. Ona odeszła, umarła i chce rewanżu. Teraz, mam zamiar zrobić to dla niej.
___________________________________________

Hejka.
 Zgodnie z rozpiską dziś nowy rozdział.
Robi się coraz ciekawiej. :)

Następny rozdział jutro.


A no i jeszcze jedno.
Zastanawiam się nad zaprzestaniem tłumaczenia 'Hurt'.

To do jutra.:)


sobota, 14 grudnia 2013

Seven.

ALEXA

Kręciłam włosy lokówką, gdy mój telefon zawibrował. Chwyciłam go i spojrzałam na ekran. To był Justin. Wysłał mi swój adres. Muszę przyznać, że byłam podekscytowana. Po nałożeniu makijażu zdjęłam szlafrok i założyłam sukienkę. Wsunęłam na nogi czarne szpilki i ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Lekko się uśmiechnęłam i wzięłam torebkę wychodząc z apartamentu.
Zatrzymałam samochód przed pałacem, który wybudowano w jakimś sekretnym miejscu. Brama sama otworzyła się co sprawiło, że lekko uniosłam brwi. Wjechałam do środka i zaparkowałam na drodze. Wyłączyłam silnik i wzięłam torebkę leżącą obok mnie. Wychodząc  z auta zauważyłam piękną fontannę na środku dziedzińca. Światła pięknie wyglądały nocą. Zamknęłam samochód. Podeszłam do drzwi i zapukałam.
- Cześć.- powiedział Justin otwierając drzwi- Wiesz, że możesz użyć dzwonka?
- Nie chcę rozpraszać ludzi z twojej posiadłości.- zachichotałam.
Zaprosił mnie do środka i zamknął za mną drzwi.
- Co masz na myśli? Nikogo tu nie ma. Tylko ty i ja.
- Jak to?- zapytałam- Gdzie są twoi lokaje, pokojówki i inni?
- Ja, hmm, powiedziałem im, żeby odeszli tej nocy.- puścił mi oczko prowadząc do jadalni.
- Nie musiałeś tego robić.- powiedziałam siadając na krześle.
Usiadł na przeciwko mnie.
- Musiałem.
Posiłek był już na stole więc zaczęliśmy jeść. Nalał mi szampana i podziękowałam.
- Wznieśmy toast.- podniósł kieliszek i zaproponował toast.
- Za co?- zapytałam.
- Za ciebie i mnie...- ciągnął- W końcu nie widzieliśmy się przez 3 lata.
Spuściłam wzrok.
- Nie chcę wracać do przeszłości.- uśmiechnęłam się lekko.
- Oczywiście.- powiedział- Wypijmy za ciebie i mnie.Tego wieczoru.
Podniosłam kieliszek i nasze szkła się lekko zderzyły.
- Za mnie i ciebie tego wieczoru.- puściłam oczko- Może oprowadzisz mnie po swojej posiadłości, panie Bieber?
- Świetny pomysł, panno Hudson.
Oboje wstaliśmy i wzięliśmy nasze kieliszki i oprowadził mnie po domu. Pokazał mi sypialnie, kuchnię, domowe kino, pokój muzyczny i inne pomieszczenia. Starałam się unikać tematu przeszłości, ponieważ wiedziałam, że jako Alex Hudson spoliczkowałabym go. Jako Alexa Hudson nie zrobiłabym tego.
Natomiast starałam się unikać tego tematu. Byliśmy na drugim piętrze i pokazywał mi obrazy wiszące na ścianach.
Kiedy opowiadał i dziełach, wpatrując się w niego wzięłam łyka szampana.
- Dlaczego tak na mnie patrzysz, panno Hudson?- zapytał patrząc na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Ponieważ..- ciągnęłam- Chciałabym rozbić moje usta na twoich.- wyszeptałam mu do ucha.
Poszłam w kierunku innych obrazów z uśmiechem  na twarzy.
Poczułam jak ktoś łapie mnie w talii. Uśmiechnęłam się i obróciłam. Spojrzałam w jego zmysłowe oczy a on zabrał ode mnie kieliszek i postawił na stoliku obok. Przycisnął mnie do ściany i mogłam poczuć jak jego ciepły oddech uderzał w moje usta. Uwodzicielsko przygryzłam wargę i gwałtownie zaatakowałam jego usta. Brutalnie odwzajemnił pocałunek. Owinął moje nogi wokół jego pasa nie przerywając pocałunku. Jego ręce spoczywały na moich udach. Zszedł do lini mojej szczęki a potem szyi.
Zaniósł mnie do najbliższego pokoju. Otworzył drzwi nadal nie przerywając pocałunku i rzucił mnie na łóżko. Ściągnął swoją koszulę i całował moją szyję. Owinęłam nogi wokół jego pasa. Usiadł i powoli rozpiął zamek mojej sukienki odsłaniając koronkowy stanik bez ramiączek. Rzucił moją sukienkę i jęknął, gdy spojrzał na moje piersi.
Już zbliżał do nich swoje usta, gdy zatrzymałam jego wargi palcem.
-Nie teraz.- uwodzicielsko wyszeptałam do jego ucha.
Podniosłam sukienkę i ją ubrałam, po czym wyszłam z jego domu i opuściłam go z czystą przyjemnością.


________________________________________

jashdkhfsglkfgslksallvdl!!!
Było gorąco.:)
Nie będę się teraz rozpisywać, bo wszystko macie pod rozdziałem 6.
Jutro kolejny rozdział.

A może 2 nowe...:)


Six.

UWAGA!
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!


ALEXA

Miałam zamiar przenieść się do mojego nowego mieszkania. Wreszcie! Od zawsze chciałam, aby nadszedł dzień, w którym skończę 19 lat. Nie chciałam mieszkać z moim irytującym przyrodnim bratem. Chciałam mieszkać na swoim. Mam 19 lat. Uważałam, że jestem dorosła. Pracowałam jako redaktor naczelny znanego magazynu. Pieniądze, które zarabiałam były tylko dla mnie. Moja matka miała taką dobrą pracę jak ojczym. Nie chciałam, żeby ktoś zarabiał na mnie. Pracowałam sama dla siebie.
Kontynuowałam pisanie na komputerze skupiając się na swojej pracy. Wzięłam łyk wody czekając aż ktoś otworzy drzwi i zaprosi na lunch. Czekałam aż Charlene zadzwoni i powie, że pan Bieber chce ze mną rozmawiać, ponieważ się stęsknił i chce mnie przytulić tu i teraz.
Oparłam się o oparcie fotela, zamknęłam oczy i zrelaksowałam ciało. Zakręciłam fotelem w lewo i prawo odpychając się jedną nogą, a drugą położyłam w miejscu nad nogami. Miałam zamiar  obie położyć na biurku, kiedy zadzwonił telefon. Otworzyłam oczy i westchnęłam.
- Panno Hudson, pan Bieber jest na zewnątrz.- usłyszałam głos Charlene po odebraniu telefonu.
Na mojej twarzy pojawił się uśmieszek kiedy coś sobie przypomniałam'Rewanż, Alexa, rewanż'.
- Wpuść go.
- Dobrze.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Usłyszałam skrzypienie drzwi. Mój uśmiech się rozpromienił, gdy go zobaczyłam.
- Następnym razem mam go wpuścić bez dzwonienia, panno Hudson?- spytała Charlene.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Oczywiście.- odpowiedziałam- Może wchodzić kiedy tylko będzie chciał.- spojrzałam na Justina.
- Oczywiście.- powiedziałam zanim wyszła, zamknęła drzwi i zostawiła Justina i mnie samych.
Justin usiadł na krześle i spojrzał na mnie. Oblizał usta.
-Jesteś pewna, że mogę tu wchodzić bez pozwolenia?- zapytał
-Czemu nie? Możesz nawet wtargnąć jeśli chcesz.- wzruszyłam ramionami.
- Nawet jeśli jesteś zajęta?- zapytał- Wszyscy wiedzą jak bardzo kochasz swoją pracę.- powiedział.
- Kocham pracę,- przyznałam- ale ty przyszedłeś? Nie mogę nic zrobić, bo skupiam się na tobie.- uśmiechnęłam się lekko.
Zauważyłam, że też się uśmiechnął. Lekko się pochylił i uśmiechnął.
- Naprawdę?- zapytał niskim głosem, który brzmiał cholernie seksownie.- Przy okazji.-powiedział wstając- Może przyjdziesz do mojego domu i zjemy razem lunch?
Myślałam sekundę.
- Dzisiaj przeprowadzam się do mojego apartamentu...- zamilkłam- Może obiad?- zasugerowałam.
Stukał palcami w biurko.
- Idealnie.- powiedział.
- Więc.- wstałam- Do zobaczenia wieczorem?- spytałam.
- Tak.- powiedział znów tym niskim głosem- Do zobaczenia wieczorem.- puścił mi oczko, otworzył drzwi i opuścił mnie, a ja się uśmiechnęłam.
Sprawiał, że chciałam go pocałować i  chciałam, by przygwoździł mnie do ściany. Poczułam, jakbym chciała owinąć nogi wokół jego pasa i żeby całował moją szyję bez końca aż wreszcie rzuci mnie na łóżko lub kanapę i zacznie zrywać ze mnie ubrania.
Potrząsnęłam głową i wyrzuciłam wszystkie brudne myśli. Wow, nie mogłam uwierzyć, że prawie myślałam, że on mnie pokocha, ale szczerze... cholernie chciałam się kochać, dlatego nie mogłam doczekać się wieczora.
_______________________________________

Witajcie.
Na początku chciałam Was cholernie przeprosić za to, że tydzień temu ie dodałam żadnego rozdział. PRZEPRASZAM!
Już się tłumaczę. Otóż, miałam problemy z internetem. Co chwile traciłam połączenie. Miałam przetłumaczony prawie cały rozdział, ale wszystko skasowało mi się.
Wybaczcie.
A teraz ogłoszenia:
1.W ramach rekompensaty w ten weekend dodam 3 lub 4 rozdziały.
2. Dziś dodam rozdział 7.
3. Obawiam się, że rozdziały mogą pojawiać się z lekkim opóźnieniem. Teraz mam strasznie dużo nauki. Wiecie testy i te sprawy. No i do tego dochodzi moja mama, która dała mi kolejną karę. Postaram się jednak aby wszystko było jak do tej pory.
4. Jeśli macie jakieś pytania to wysyłam Was tu ====>ask.fm/heeheehehe:)

niedziela, 1 grudnia 2013

Five

JUSTIN

- Nie wiem co robić.- powiedziałem nerwowo. Patrzyłem w lustro i uniosłem brwi. 
Jakim cudem do cholery ona jest Alexą.? Jak ona zmieniła swój wygląd? Nie wygląda tak, jak wtedy, gdy byliśmy w Ontario. Była trochę otyła, miała rude włosy i była najzabawniejszą dziewczyną w szkole. Najgorsze było kurwa to, że była niesamowitą przyjaciółką. Gdzie ona teraz jest? Pracuje w tym budynku jako redaktor naczelny magazynu Billboard. Ale nie tylko. Wyglądała zupełnie inaczej. Jej włosy były brązowe. Miała to krągłe ciało, którego pragnie każdy facet. Ona była... najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem w całym moim życiu.
Co miałem teraz zrobić? Stanąć przed nią jak gdyby nic się nie wydarzyło, jakbym nic nie powiedział zanim wyjechałem z Kanady? Na pewno chciała skopać mi tyłek i upokorzyć przed swoimi współpracownikami, a oni napisaliby jebaną historyjkę o tym i puścili to w mediach. Byłem sfrustrowany. Nie wiedziałem co zrobić.
- Pogadaj z nią.- powiedział Ryan oparty o ścianę w toalecie.
Rzuciłem na niego chyba-sobie-żartujesz-spojrzeniem.
- Ona mnie zabije, Ryan.- powiedziałem nerwowo przeczesując włosy palcami.
- Justin...- ciągnął- Bro, posłuchaj mnie. To jest Alex. Była naszą najlepszą przyjaciółką od podstawówki. Wszyscy wiemy, a mówiąc 'wszyscy' dokładnie mam to na myśli: ty, ja, Chaz, moja mama i wszyscy ze Stratford, wiemy, że to naprawdę świetna dziewczyna. Jestem pewny, że ona nie chce robić niczego, co nas zrani. Cóż, z wyjątkiem ciebie. Nie wiem. Sory stary, ale złamałeś jej serce. Nie mam pojęcia co ona zrobi. Ale proszę, przeproś, dobrze? Rozumiesz co powiedziałem, Justin?
Westchnąłem i zamknąłem oczy. Nie wiedziałem co będzie gdy przed nią stanę. Wszystko co powiedział Ryan było prawdą. Zraniłem ją. Teraz, jeśli z nią pogadam pomyśli, że robię to, bo jest piękną kobietą. Nie miałem na myśli wszystkiego co jej wtedy powiedziałem, a zwłaszcza : 'Wyjeżdżam z Ontario i zapomnę o tobie.' Nie, brakowało mi jej. Czułem, jakbym chciał ją przytulić czy coś.
- Justin.- powiedział Ryan wyrywając mnie z zamyślenia. Uniósł brwi czekają na moją odpowiedź.
- Jasne.- skinąłem.
- Super. Teraz ogarnij się i wyjdź my z tego kibla. Bądź gotowy na rozmowę z nią.- poklepał mnie po plecach.
 Nie byłem pewny czy mogę to zrobić, ale cokolwiek. Miejmy to już za sobą.

ALEXA

Zebrałam wszystkie papiery położyłam po jednej stronie. Wzięłam długopis i notatnik, gdy usłyszałam telefon. Zacisnęłam pięść i odebrałam.
- Charlene?- spytałam spisując plany na tydzień.
- Przepraszam, panno Hudson, ale pan Bieber domaga się rozmowy z panią.- mówiła nerwowo, jakbym miała ją zwolnić za nie słuchanie co do niej mówię.- Proszę mnie nie zwalniać.
- Nie zrobię tego.- powiedziałam słysząc jak odetchnęła z ulgą. Myślałam przez minutę zanim odpowiedziałam.
-Jest dobrze Charlene. Wpuść go.- powiedziałam. Myślałam o tym zanim zadzwoniła Charlene. Chodzi mi o to, że on mógł przeprosić czy coś, ale ja nigdy nie byłabym tą 'Alex', którą znał. Jestem Alexa, kobieta, która chce rewanżu.
- Dobrze, ma'am*.- powiedziała- On jest z kimś. Wpuszczę ich, dobrze?
- N-nie. Tylko Justina.- powiedziałam.
- Oczywiście, ma'am.- powiedziała i rozłączyła się.
Po chwili drzwi otworzyły się. Stał w nich Justin z jedną ręką w kieszeni a drugą na klamce. Wyglądał na trochę zdenerwowanego, ale widziałam, że próbował to ukryć. Lekko się uśmiechnęłam, a on bardzo powoli uniósł kąciki ust. Boże, czułam, jakbym chciała go zaatakować... wielkim uściskiem. 
- Wejdź.- powiedziałam.
Zamknął drzwi i usiadł na krześle na przeciwko mojego.
- Długo się nie widzieliśmy.- powiedział.
-Wiem.- powiedziałam bawiąc się długopisem.- Cóż za niespodzianka.
- Tak. To jest... wyglądasz inaczej.- ciągnął- Teraz nie masz rudych włosów.
- Miło jest być brunetką i seksi.- uśmiechnęłam się.

_____________________________________________________________

Hejka. Od tego rozdziału właściwie zaczyna się akcja. 
To słodkie, że Justin jednak o niej nie zapomniał, ale i tak uważam, że jest skurwielem.:)
Ogłoszenia duszpasterskie:
1. Kolejny rozdział pojawi się w sobotę (7.12.) zgodnie z rozkładem.
2. Widzę, że niektórzy wstąpili na mojego aska i pytają. Jeśli macie pytanka to odsyłam Was tu ----> ask.fm/heeheehehe.
3. Proszę, komentujcie. Dla Was to chwilka, a dla mnie satysfakcja, że tłumacze to dla kogoś a nie dla samej siebie.


CZYTASZ====> KOMENTUJESZ!


sobota, 30 listopada 2013

Four

ALEXA

Szybko zamknęłam drzwi i usiadłam na swoim krześle. Dlaczego do cholery on tak na mnie patrzy? Czułam się niekomfortowo. Racja, teraz nie mogłam skupić się na swojej pracy. Moje ręce trzęsły się. Byłam zdenerwowana. Powoli westchnęłam i zamknęłam oczy. Uspokój się Alexa, uspokój się. Szybko wybrałam numer Charlene i czekałam aż odbierze. 
- Witam, panno Hudson?- zapytała.
- Jeśli ktoś będzie chciał coś ode mnie, proszę powiedz, że nie mogę teraz rozmawiać. Jeśli to będzie pan Wilson, powiedz mu, żeby do mnie po prostu zadzwonił, bo jestem zajęta.- odpowiedziałam szybko. Nie pozwolę, żeby Bieber wszedł do mojego biura, bo jestem za cholerę pewna, że chce sobie ze mną pogadać. Nie ma mowy.
- Oczywiście, panno Hudson.- powiedziała.
- Dobrze.- odpowiedziałam zanim odłożyłam słuchawkę.
Złapałam za długopis i zaczęłam swoją robotę. Modliłam się, aby opuścił ten budynek tak szybo jak to możliwe.

JUSTIN

- Mówię ci, to ona.- powiedział Ryan cicho się śmiejąc.
- Taa. Pokaże jej prawdziwego twardziela.- moje usta ułożyły się w uśmiechu, gdy spojrzałem na jej biuro. Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że mam jeszcze dużo czasu, zanim Scooter wyjdzie z biura menadżera. Jak już mówiłem, nie obchodzi mnie czy ta dziewczyna jest zapracowana. Zrobię wszystko, żeby z nią pogadać, a ja zawsze dostaję to, czego chcę.
Kiedy na nią patrzyłem, wyglądała za młodo. Nie pomyślałbym, że ma 25 lat czy coś około tego. Wyglądała na 18 lub 19 lat, lecz to nie zmieniało faktu, że nadal chciałem z nią pogadać.
Podszedłem do kobiety za biurkiem. Musiała znać wszystkich, którzy tu pracują. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- W czym mogę pomóc, panie Bieber?- zapytała.
- Znasz wszystkich pracowników, prawda?- zapytałem.
- Tak.- skinęła i posłała mi flirciarski uśmiech.
- Więc, kim jest kobieta pracująca w tym biurze?- zapytałem wskazując biuro, gdzie pracowała gorąca laska.
- Oh, panna Hudson.- powiedziała.
Moja szczęka opadła, gdy na nią spojrzałem. Hudson. Znałem to nazwisko. Hudson, którą znałem, nie mgła być tak gorąca jak ta laska. Ona raczej nie była tą Hudson, o której myślałem. Ona nie mogła być nią. 
- H-hudson?- wyjąkałem i stanąłem równo.
- Tak. Panna Alexa Hudson. Jest  za młoda na redaktora naczelnego, nieprawdaż? Ale jest bardzo dobra.- powiedziała.
Alexa. Nie. Wy sobie ze mnie żartujecie. To nie mogła być Alex. Pieprzyć to.
Zignorowałem to jednak i potrząsnąłem głową. Ona nie wyglądała jak Alex. Ona była inna. Przypadek? Tak, przypadek. Nie było opcji, że to była Alex Hudson. Nie ma mowy!
- Jakie jest jej pełne imię.- zapytałem.- Pełne imiona.
- Alexandra Jane Hudson.- odpowiedziałam uśmiechając się- Znasz ją?- spytała.
- N-nie.- pokiwałem głową i szybko wróciłem do Ryana.
- Cholera, bro.- jęknąłem cicho. To nie mogła być ona. Ona nie mogła być Alex. Nie ma mowy. Co ja mam zrobić? Nie mogłem stawić jej czoła. Zamierzała skopać mi tyłek, ale... nigdy tego nie zrobiła. Ona była na to za grzeczna, ale teraz wyglądała inaczej. Zupełnie inaczej.
- Koleś, co się stało?- zapytał Ryan zmieszanym głosem.
- Ona...- wyjęczałem wskazując na jej biuro- Nie, to się nie dzieje naprawdę. Obudź mnie, błagam.- powiedziałem.
- Powiesz mi, w czym problem?- spytał.
- Boże, ja śnię.- powiedziałem- Ona nie może być tak gorąca.
- Do cholery, Justin! Możesz mi kurwa powiedzieć co się stało?!- wrzasnął Ryan sprawiając, że wszyscy pracownicy na nas patrzyli.
Zakrył usta i zaciągnął mnie do łazienki.
- Co jest kurwa?- zapytał.
Ochłodziłem twarz zimną wodą i spojrzałem w lustro.
- Ryan, to jest Alex.- westchnąłem.
- Alex Hudson?- Ryanowi opadła szczęka.
Skinąłem na zgodę.
- Ty sobie jaja robisz, Justin.-
____________________________________________________
Witajcie po dłuższej przerwie. 
OMB! Nie wiem jak wy ale ja jestem strasznie podjarana tym że się sspotkają po latach. 
Od następnego rozdziału zacznie się dziać.:)
Jak na razie plan odnośnie częstotliwości dodawania rozdziałów się nie zmienia. Niestety, moja kara jeszcze trwa (wielkie brawa dla mojej mamy!). 

Ogłoszenia duszpasterskie:) :
1. Kolejny rozdział pojawi się jutro (zgodnie z planem).
2. Jeśli macie jakieś pytanka do odsyłam was tutaj-----> ask.fm/heeheehehe
3. Proszę komentujcie i rozsyłajcie tego bloga znajomym. Wiele osób  nie wie, że to opowiadanie jest tłumaczone a chętnie je przeczytają.:)

CZYTASZ----> KOMENTUJESZ!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Uwaga! WAŻNE

Hej!

Słuchajcie. Jest sprawa. A mianowicie.

Przepraszam Was bardzo, ale nastąpi zmiana. Okazało się, że mam dużo nauki i do tego doszła mi kara---> brawa dla mojej mamy!

Ze względu na zaistniałą sytuację rozdziały będą pojawiały się w weekendy. Jeden w sobotę i jeden w niedzielę. 

Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Gdyby to było zależne ode mnie, rozdziały pojawiałyby się codziennie. 

Kocham Was i nie zabijcie mnie.:)

Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że tydzień czekania Was nie zniechęci. 

To narka.:)

PS.
Taki rozkład pojawiania się rozdziałów jest tymczasowy. Dopóki nie poprawię ocen.----> i tu znów owacje na stojąco dla mojej uroczej rodzicielki (wyczujcie ten sarkazm)!!!

PS.2
Jednak jeśli macie jakieś pytanka odnośnie opowiadania to odsyłam Was tu --->ask.fm/heeheehehe.

niedziela, 24 listopada 2013

Three

ALEXA

Wyszłam z windy i zostałam przywitana przez panią z innej części budynku. Spojrzałam na nią i weszłam do mojego biura. Podeszłam do biurka Charlene i bezgłośnie powiedziałam "kawa". Skinęła głową i wstała z krzesła. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i usiadłam na krześle biurowym. Rzuciłam torbę obok biurka i zdjęłam płaszcz. Powiesiłam go na oparcie krzesła i zaczęłam pisać notatki. Sprawdziłam papiery przedstawione przez pracowników. Ktoś zapukał do drzwi. Kazałam wejść, bo wiedziałam, że to tylko Charlene. 
- Oto pani kawa, pani Hudson.- powiedziała kładąc kawę na moim biurku. 
- Dzięki.- powiedziałam skoncentrowana na mojej pracy.
Wyszła z mojego gabinetu i zamknęła drzwi. Westchnęłam i wzięłam łyk kawy. Patrzyłam na ekran laptopa, na którym były zdjęcia i lista gwiazd, które miały znaleźć się w magazynie. Położyłam palce na stole i oparłam się o krzesło. Zdjęcia same się przesuwały. Zakrztusiłam się, kiedy zobaczyłam kolejne zdjęcie. Kliknęłam na nie i uniosłam brwi.
-,,Justin Bieber w magazynie Billboard''- było napisane.
- Chyba sobie ze mnie jaja robicie.- westchnęłam i przeczesałam włosy palcami. Jęknęłam i położyłam głowę na szorstkim oparciu.
- Nie.- szepnęłam.
Wybrałam numer szefa i czekałam, aż odbierze.
- Tak?- powiedział pan Wilson.
- Tu Alexa.- powiedziałam.
-Witam panno Hudson. Jakiś problem?- zapytał.
- Chciałam tylko zapytać, czy pan Bieber naprawdę będzie w nowym magazynie.- spytałam modląc się, aby to była zwykła pomyłka.
- Tak panno Hudson. Jest z tym jakiś problem?- zapytał.
Westchnęłam.
- Żaden.- odpowiedziałam.
- Będzie tu ze swoim menadżerem za jakąś godzinę.- powiedział.
Moja szczęka opadła.
- T-to znaczy dzisiaj?- wyjąkałam.
- Tak. Wszystko w porządku?- zapytał.
- Jest dobrze. Dziękuje.- powiedziałam zanim się rozłączyłam.
On tu będzie. Już za godzinę zobaczę się z chłopakiem, który zranił mnie kilka lat temu. Zobaczę się z chłopakiem, którego słowa mnie zraniły. A ja? Sprawie, że poczuje to samo. Dupek mi zapłaci.
Uśmiechnęłam się i czekałam cierpliwie.

JUSTIN

- Wszystko w porządku, Justin? Wyglądasz na niespokojnego.- powiedział Ryan patrząc na mnie.
-Ta.- uśmiechnąłem się.
Nie mogłem się doczekać, aż zobaczę gorącą twardzielkę, o której Ryan gadał zeszłej nocy. Byłem zadowolony tym, że to będzie idealne spotkać ją, bo Scooter powiedział mi, że będę w magazynie. Weszliśmy do budynku. 
Poszliśmy prosto do windy i czekaliśmy, aż dojedziemy na odpowiednie piętro. Kiedy drzwi się otworzyły razem z Ryanem wyszliśmy. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem wielu zajętych pracowników. 
- Gdzie ona jest?- szepnąłem do Ryana.
-Spokojnie, stary. Rozglądam się.- powiedział śmiejąc się i poklepał mnie po plecach. 
- Dzień dobry panie Bieber. Proszę usiąść.- powiedział kobieta, która była trochę ode mnie starsza.
- Dzieki.- odpowiedziałem, ale nie usiadłem.
- Stary!- powiedział cicho Ryan.
- Gdzie?- spytałem.
- Tutaj.- pokazał na kobietę, która była zajęta pracą w swoim biurze. Drzwi jej biura  lekko otworzyły się, ale mogłem dostrzec jej gorąco. Cholera, Ryan miał rację.
Oblizałem usta i patrzyłem na nią. Powoli na mnie spojrzała i jej usta powoli otworzyły się. Po chwili uniosła brwi i wstała. Szorstko zamknęła drzwi a ja od razu się uśmiechnąłem.
- To jest twardzielka.- powiedziałem.
__________________________________________________
No i super. Jestem ciekawa jak to sie potoczy.
 Ciekawe jak zareaguje Justin gdy dowie się, że to Alex. 
Kilka spraw:
1. Następny rozdział pojawi się w środę.
2. Możliwe, że rozdziały będą pojawiały się dość rzadko.
 Mam dość sporo nauki.
3. Jak macie pytanka to tu -----> ask.fm/heeheehehe.

CZYTASZ---->KOMENTUJESZ


sobota, 23 listopada 2013

Two

ALEXA
- Naprawdę przepraszam za to.- powiedział- Przy okazji, jestem Ryan.- wyciągnął rękę w moją stronę a ja zerknęłam na niego.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
- Przepraszam.- powiedziałam przechodząc obok niego w stronę drzwi budynku. Otworzyłam je i poszłam do swojego samochodu. Wsiadłam do niego i pojechałam do domu.
Tylko zobaczyłam Ryana i zachowałam się jak szmata. Nie zasłużył na to, ale szedł z chłopakiem, który mnie zranił. Był moim najlepszym przyjacielem i nie wiedział, że wtedy byłam jego przyjaciółką. Myślę, że zmiana mojego wyglądu zadziałała.
Zaparkowałam auto w garażu i wzięłam torbę. Otworzyłam drzwi samochodu i wyszłam zamykając pojazd. Podeszłam do frontowych drzwi i otworzyłam je. Weszłam do środka i poszłam prosto do mojego pokoju. 
- Nie zjesz obiadu?- zapytała mama, kiedy zobaczyła mnie idącą na górę. 
- Nie, nie jestem głodna.- odpowiedziałam i otworzyłam drzwi do pokoju, weszłam do środka i zamknęłam je. 
Położyłam torbę na biurku, gdzie pracuje kiedy jestem w domu. Ściągnęłam buty i rzuciłam się na łóżko. Umieściłam ręce na karku i patrząc w sufit myślałam o tym, co się stało.
Zobaczyłam mojego starego przyjaciela. Był tu w Nowym Jorku. Co on tu robił?
Co jeśli on był chłopakiem, którego kochałam? O nie, to nie mógł być on. Nie chciałam go widzieć. Nie było mowy, żebym spotkała go. Wystarczy Ryan. W przeszłości nie chciałam widzieć innej osoby. Ale to mnie uderzyło...
Rewanż. Dobra, pamiętam, że jednym z moich celów był rewanż. Nie chciałam, żeby to wyczuł. Zranił mnie i sprawię, że poczuje się tak samo.

JUSTIN

- Bro, kurwa, uspokój się. -  powiedziałem siedząc na kanapie z Ryanem i pijąc Red Bulla.
Gadał mi o tej gorącej lasce, którą zobaczył w budynku Billboard. Nie obchodziło mnie to, dopóki nie zobaczyłem tej dziewczyny. 
- Justin, ona jest gorąca jak piekło.- krzyknął- Ale trochę wygląda na twardą.- dodał, sprawiając, że robiłem się coraz bardziej zaciekawiony.
- Twardą?- zapytałem i spojrzałem na niego odkładając puszkę.
- Ta, nawet nie powiedziała mi swojego imienia. Przeszła obok mnie.- powiedział.
- Chcę ją zobaczyć.- uśmiechnąłem się lekko- Upewnij się, że nie będę tego żałować.- uniosłem brwi.
- Bro, nie pożałujesz.- powiedział.
Zobaczmy, kto tu jest twardzielem. Twarde laski kręcą mnie. Szczególnie jeśli są gorące. Chcę ją poznać i natychmiast złamać jej serce czy tego chce, czy nie.Przysięgam, jutro zrobię wszystko, żeby zobaczyć się z tą dziewczyną. 
To będzie proste jak bułka z masłem. Użyję mojego zajebistego uroku i potem BAM! Następnego dnia wyląduje za mną w łóżku.
_____________________________________________________
No nie moge.
 Justin jest takich skurwielem.
 Ciekawe co  ma zamiar zrobić.
Jak myślicie?
Kilka spraw:
1. Kolejny rozdział pojawi się jutro.:)
2. Proszę, komentujcie jeśli czytacie to tłumaczenie. Chce widzieć, że czytacie.
3.Tutaj możecie zadawać mi pytanka.-----> http://ask.fm/heeheehehe.


CZYTASZ----> KOMENTUJESZ




piątek, 22 listopada 2013

One

ALEXA
2012

-Obudź się Lexa!- mój przyrodni brat zaczął trząść mną i krzyczeć mi do ucha. Jęknęłam i odepchnęłam go.
- Kto pozwolił ci wejść do mojego pokoju?- spytałam marszcząc brwi.
-Mamusia.- odpowiedział skacząc na moim łóżku.
- Wyjdź stąd!- powiedziałam podnosząc go i wynosząc z mojego pokoju.- Nie wchodź!- przewróciłam oczami i zamknęłam pokój.
Poszłam do łazienki i wyszczotkowałam zęby zanim wzięłam prysznic. Po prysznicu wybrałam ubrania. Westchnęłam i usiadłam przed lustrem. Zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy po czym poślizgnęłam się na moich ubraniach.
Zeszłam po schodach prosto do kuchni. Zobaczyłam moją mamę przygotowującą śniadanie i ojczyma czytającego gazetę. Mój przyrodni brat- Joe- jadł płatki. Usiadłam na krześle, kiedy mama postawiła moje śniadanie na stole.
- Następnym razem nie wchodź do mojego pokoju.-powiedziałam po czym wzięłam łyk soku.
- Powiedziałam mu, żeby cię obudził.- powiedziała.
- Ale mamo, wiem kiedy muszę wstać.- powiedziałam- Powinnaś kupić mi mieszkanie.
- Tak, powinnaś. Alexa jest wystarczająco dorosła, by mieć własne mieszkanie.- powiedział mój ojczym- Richard- i wziął łyk swojej kawy.
Uniosłam brwi i wzruszyłam ramionami do mamy- Mam 19 lat.
- Okej, dobrze.- westchnęła.
- Dziekuję.- uśmiechnęłam się i wzięłam swoją torbę.- Wychodzę!
Wyszłam na zewnątrz do mojego samochodu. Wsiadłam do środka i zamknęłam okno obok mnie. Odpaliłam silnik i pojechałam do mojego biura.
Kolejny dzień ciężkiej pracy.
Należy zauważyć, że teraz mieszkam w Nowym Jorku z mamą, ojczymem i przyrodnim bratem. Mam pracę- redaktor naczelny czasopisma Billboard. Jestem za młoda. Wiem. Mój ojczym raz zrobił dla mnie dobrą rzecz i załatwił mi robotę.
Zaparkowałam samochód i weszłam do budynku.Pracownicy byli zajęci i jeden zobaczył mnie. Wszyscy przywitali się ze mną. Weszłam do windy i nacisnęłam przycisk z odpowiednim numerem. Po kilku sekundach winda się zatrzymała. Drzwi się otworzyły i poszłam do swojego biura.
- Witam, pani Hudson. Chce pani kawy i swojego ulubionego pączka?- moja asystentka- Charlene- spytała i podeszła do mnie.
- Nie, dziękuję. Jadłam śniadanie.- powiedziałam i otworzyłam drzwi do biura- I jeśli ktoś będzie coś ode mnie chciał, to jestem zajęta i nie mogę rozmawiać.- powiedziałam zamykając drzwi.
Usiadłam na krześle i położyłam torbę na biurku. Otworzyłam laptopa i zaczęłam robić to, co powinnam.
Dziś miałam normalny dzień, ale byłam strasznie zajęta.

Sprawdziłam godzinę; 21:25. Westchnęłam i wyłączyłam laptopa. Ziewnęłam, wstałam i wzięłam swoje rzeczy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam jeszcze kilki pracujących ludzi. Charlene wciąż pracowała za swoim biurkiem. Często wraca do domu po mnie i myślę, że jest bardzo zajęta.
Weszłam do windy i czekałam aż dojedzie do parteru. Drzwi otworzyły się i wszyłam razem z rozpychającymi się ludźmi. Spojrzałam w górę i zobaczyłam faceta, którego nie spodziewałam się widzieć...
-------------------------------------------------------------
Witajcie! No to pierwszy rozdział już przetłumaczony. Jak na razie nie mam problemów i tłumaczy mi się to opowiadanie świetnie!
Jak myślicie, kim jest ten facet, którego zobaczyła Alexa? :)
 Kilka spraw:
1. Mam zgodę autorki.
2. O terminach pojawiania się kolejnych rozdziałów będę informowała pod poprzednimi rozdziałami.
3. Jeśli macie jakieś pytania to tu macie mojego aska ---> http://ask.fm/heeheehehe.
4. Jeśli chcecie pogadać, to cały czas jestem dostępna na facebooku.---->https://www.facebook.com/klaudia.sladowska.5.
5. Kolejny rozdział już jutro:).

CZYTASZ---> KOMENTUJESZ


środa, 20 listopada 2013

Prologue

Alexandra Jane Hudson;
2009

-Nie rozumiesz, Alex.- powiedział z wymownym spojrzeniem.
-Możesz mi to wszystko wyjaśnić?- prosiłam, gdy kolejne łzy spływały po moich policzkach.

Nie wiedziałam, dlaczego mi to zrobił. Byłam jego najlepszą przyjaciółką i byłam w nim zakochana. On wiedział o tym, ale pocałował inną dziewczyną przy mnie. To mnie zraniło. Wiedziałam, że nie będziemy razem, ale moje serce rozbiło się malutkie kawałeczki. Wszystko co zrobił, to powiedział, że mnie nie kocha. To mnie jednak nie trzymało z dala od niego.
- Nie mogę.- pokręcił głową- Przepraszam.
- Nie.- powiedziałam- Kocham cię.
Spojrzał na mnie.
-To przestań mnie kochać, Alex.
- Nie.- syknęłam- Powiedz, kim ja dla ciebie jestem?
-Alex..
-Powiedz mi.- przerwałam mu odwracając się.
Zmarszczył brwi ze złości.
- Na prawdę chcesz to wiedzieć?- zapytał ozięble.
- Tak.- odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Pożałujesz, że mnie kochasz.- powiedział.
- Udowodnij.- powiedziałam unosząc brwi.
Uderzył pięścią w ścianę obok  niego i jęknął.- Cholera, Alex.
- Myślałam, że jesteś moim najlepszym przyjacielem.- szepnęłam.
- Nic nie czuje, kiedy jestem z tobą. Możesz wreszcie zaakceptować, że cię nie kocham?- wrzasnął- Teraz żałuje, że jestem twoim najlepszym przyjacielem.
Spojrzałam w dół cicho szlochając.
- Przestań się o mnie troszczyć. Jesteś grubą, bezużyteczną i brzydką chłopczycą.- powiedział- Jesteś jak my. Ty nic nie rozumiesz! Wyjeżdżam z Ontario i zapomnę o tobie.
Czułam się, jakby wbił mi nóż w plecy. Czułam się jakbym umarła. Usłyszeć takie słowa od niego? Od chłopaka, którego kocham? To mnie zabiło. Nie mogłam mówić. Byłam w szoku i łzy spływały po moich policzkach jak wodospad.
- Z-zapomnisz o mnie?- wyszeptałam wskazując na siebie.
- Tak.- powiedział, zanim opuścił mój pokój.
Usiadłam na podłodze i owinęłam ręce wokół moich kolan. Krzyknęłam kiedy przestałam płakać. Nie mogłam złapać oddechu. 
Dlaczego go kochałam? Dlaczego jego?
Wstałam i pobiegłam prosto do łazienki. Spojrzałam w lustro. On miał rację: gruba, bezużyteczna i brzydka chłopczyca. Otarłam łzy z policzków i lekko przechyliłam głowę.
- Udowodnię, że się mylisz, Justinie Bieberze.- wyszeptałam.