UWAGA!
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
ALEXA
Miałam zamiar przenieść się do mojego nowego mieszkania. Wreszcie! Od zawsze chciałam, aby nadszedł dzień, w którym skończę 19 lat. Nie chciałam mieszkać z moim irytującym przyrodnim bratem. Chciałam mieszkać na swoim. Mam 19 lat. Uważałam, że jestem dorosła. Pracowałam jako redaktor naczelny znanego magazynu. Pieniądze, które zarabiałam były tylko dla mnie. Moja matka miała taką dobrą pracę jak ojczym. Nie chciałam, żeby ktoś zarabiał na mnie. Pracowałam sama dla siebie.
Kontynuowałam pisanie na komputerze skupiając się na swojej pracy. Wzięłam łyk wody czekając aż ktoś otworzy drzwi i zaprosi na lunch. Czekałam aż Charlene zadzwoni i powie, że pan Bieber chce ze mną rozmawiać, ponieważ się stęsknił i chce mnie przytulić tu i teraz.
Oparłam się o oparcie fotela, zamknęłam oczy i zrelaksowałam ciało. Zakręciłam fotelem w lewo i prawo odpychając się jedną nogą, a drugą położyłam w miejscu nad nogami. Miałam zamiar obie położyć na biurku, kiedy zadzwonił telefon. Otworzyłam oczy i westchnęłam.
- Panno Hudson, pan Bieber jest na zewnątrz.- usłyszałam głos Charlene po odebraniu telefonu.
Na mojej twarzy pojawił się uśmieszek kiedy coś sobie przypomniałam'Rewanż, Alexa, rewanż'.
- Wpuść go.
- Dobrze.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Usłyszałam skrzypienie drzwi. Mój uśmiech się rozpromienił, gdy go zobaczyłam.
- Następnym razem mam go wpuścić bez dzwonienia, panno Hudson?- spytała Charlene.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Oczywiście.- odpowiedziałam- Może wchodzić kiedy tylko będzie chciał.- spojrzałam na Justina.
- Oczywiście.- powiedziałam zanim wyszła, zamknęła drzwi i zostawiła Justina i mnie samych.
Justin usiadł na krześle i spojrzał na mnie. Oblizał usta.
-Jesteś pewna, że mogę tu wchodzić bez pozwolenia?- zapytał
-Czemu nie? Możesz nawet wtargnąć jeśli chcesz.- wzruszyłam ramionami.
- Nawet jeśli jesteś zajęta?- zapytał- Wszyscy wiedzą jak bardzo kochasz swoją pracę.- powiedział.
- Kocham pracę,- przyznałam- ale ty przyszedłeś? Nie mogę nic zrobić, bo skupiam się na tobie.- uśmiechnęłam się lekko.
Zauważyłam, że też się uśmiechnął. Lekko się pochylił i uśmiechnął.
- Naprawdę?- zapytał niskim głosem, który brzmiał cholernie seksownie.- Przy okazji.-powiedział wstając- Może przyjdziesz do mojego domu i zjemy razem lunch?
Myślałam sekundę.
- Dzisiaj przeprowadzam się do mojego apartamentu...- zamilkłam- Może obiad?- zasugerowałam.
Stukał palcami w biurko.
- Idealnie.- powiedział.
- Więc.- wstałam- Do zobaczenia wieczorem?- spytałam.
- Tak.- powiedział znów tym niskim głosem- Do zobaczenia wieczorem.- puścił mi oczko, otworzył drzwi i opuścił mnie, a ja się uśmiechnęłam.
Sprawiał, że chciałam go pocałować i chciałam, by przygwoździł mnie do ściany. Poczułam, jakbym chciała owinąć nogi wokół jego pasa i żeby całował moją szyję bez końca aż wreszcie rzuci mnie na łóżko lub kanapę i zacznie zrywać ze mnie ubrania.
Potrząsnęłam głową i wyrzuciłam wszystkie brudne myśli. Wow, nie mogłam uwierzyć, że prawie myślałam, że on mnie pokocha, ale szczerze... cholernie chciałam się kochać, dlatego nie mogłam doczekać się wieczora.
_______________________________________
Witajcie.
Na początku chciałam Was cholernie przeprosić za to, że tydzień temu ie dodałam żadnego rozdział. PRZEPRASZAM!
Już się tłumaczę. Otóż, miałam problemy z internetem. Co chwile traciłam połączenie. Miałam przetłumaczony prawie cały rozdział, ale wszystko skasowało mi się.
Wybaczcie.
A teraz ogłoszenia:
1.W ramach rekompensaty w ten weekend dodam 3 lub 4 rozdziały.
2. Dziś dodam rozdział 7.
3. Obawiam się, że rozdziały mogą pojawiać się z lekkim opóźnieniem. Teraz mam strasznie dużo nauki. Wiecie testy i te sprawy. No i do tego dochodzi moja mama, która dała mi kolejną karę. Postaram się jednak aby wszystko było jak do tej pory.
4. Jeśli macie jakieś pytania to wysyłam Was tu ====>ask.fm/heeheehehe:)
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
ALEXA
Miałam zamiar przenieść się do mojego nowego mieszkania. Wreszcie! Od zawsze chciałam, aby nadszedł dzień, w którym skończę 19 lat. Nie chciałam mieszkać z moim irytującym przyrodnim bratem. Chciałam mieszkać na swoim. Mam 19 lat. Uważałam, że jestem dorosła. Pracowałam jako redaktor naczelny znanego magazynu. Pieniądze, które zarabiałam były tylko dla mnie. Moja matka miała taką dobrą pracę jak ojczym. Nie chciałam, żeby ktoś zarabiał na mnie. Pracowałam sama dla siebie.
Kontynuowałam pisanie na komputerze skupiając się na swojej pracy. Wzięłam łyk wody czekając aż ktoś otworzy drzwi i zaprosi na lunch. Czekałam aż Charlene zadzwoni i powie, że pan Bieber chce ze mną rozmawiać, ponieważ się stęsknił i chce mnie przytulić tu i teraz.
Oparłam się o oparcie fotela, zamknęłam oczy i zrelaksowałam ciało. Zakręciłam fotelem w lewo i prawo odpychając się jedną nogą, a drugą położyłam w miejscu nad nogami. Miałam zamiar obie położyć na biurku, kiedy zadzwonił telefon. Otworzyłam oczy i westchnęłam.
- Panno Hudson, pan Bieber jest na zewnątrz.- usłyszałam głos Charlene po odebraniu telefonu.
Na mojej twarzy pojawił się uśmieszek kiedy coś sobie przypomniałam'Rewanż, Alexa, rewanż'.
- Wpuść go.
- Dobrze.- powiedziała zanim się rozłączyła.
Usłyszałam skrzypienie drzwi. Mój uśmiech się rozpromienił, gdy go zobaczyłam.
- Następnym razem mam go wpuścić bez dzwonienia, panno Hudson?- spytała Charlene.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Oczywiście.- odpowiedziałam- Może wchodzić kiedy tylko będzie chciał.- spojrzałam na Justina.
- Oczywiście.- powiedziałam zanim wyszła, zamknęła drzwi i zostawiła Justina i mnie samych.
Justin usiadł na krześle i spojrzał na mnie. Oblizał usta.
-Jesteś pewna, że mogę tu wchodzić bez pozwolenia?- zapytał
-Czemu nie? Możesz nawet wtargnąć jeśli chcesz.- wzruszyłam ramionami.
- Nawet jeśli jesteś zajęta?- zapytał- Wszyscy wiedzą jak bardzo kochasz swoją pracę.- powiedział.
- Kocham pracę,- przyznałam- ale ty przyszedłeś? Nie mogę nic zrobić, bo skupiam się na tobie.- uśmiechnęłam się lekko.
Zauważyłam, że też się uśmiechnął. Lekko się pochylił i uśmiechnął.
- Naprawdę?- zapytał niskim głosem, który brzmiał cholernie seksownie.- Przy okazji.-powiedział wstając- Może przyjdziesz do mojego domu i zjemy razem lunch?
Myślałam sekundę.
- Dzisiaj przeprowadzam się do mojego apartamentu...- zamilkłam- Może obiad?- zasugerowałam.
Stukał palcami w biurko.
- Idealnie.- powiedział.
- Więc.- wstałam- Do zobaczenia wieczorem?- spytałam.
- Tak.- powiedział znów tym niskim głosem- Do zobaczenia wieczorem.- puścił mi oczko, otworzył drzwi i opuścił mnie, a ja się uśmiechnęłam.
Sprawiał, że chciałam go pocałować i chciałam, by przygwoździł mnie do ściany. Poczułam, jakbym chciała owinąć nogi wokół jego pasa i żeby całował moją szyję bez końca aż wreszcie rzuci mnie na łóżko lub kanapę i zacznie zrywać ze mnie ubrania.
Potrząsnęłam głową i wyrzuciłam wszystkie brudne myśli. Wow, nie mogłam uwierzyć, że prawie myślałam, że on mnie pokocha, ale szczerze... cholernie chciałam się kochać, dlatego nie mogłam doczekać się wieczora.
_______________________________________
Witajcie.
Na początku chciałam Was cholernie przeprosić za to, że tydzień temu ie dodałam żadnego rozdział. PRZEPRASZAM!
Już się tłumaczę. Otóż, miałam problemy z internetem. Co chwile traciłam połączenie. Miałam przetłumaczony prawie cały rozdział, ale wszystko skasowało mi się.
Wybaczcie.
A teraz ogłoszenia:
1.W ramach rekompensaty w ten weekend dodam 3 lub 4 rozdziały.
2. Dziś dodam rozdział 7.
3. Obawiam się, że rozdziały mogą pojawiać się z lekkim opóźnieniem. Teraz mam strasznie dużo nauki. Wiecie testy i te sprawy. No i do tego dochodzi moja mama, która dała mi kolejną karę. Postaram się jednak aby wszystko było jak do tej pory.
4. Jeśli macie jakieś pytania to wysyłam Was tu ====>ask.fm/heeheehehe:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz